Noc Muzeów w galerii 2.0




















Program:

- od godz: 18:00 Andrzej Kokosza "Potrójny akt z nicią" (videoinstalacja)

-
projekt Jagody Glińskiej i Filipa Ziarkiewicza "Liberated Nomadic Vehicle" (apokaliptyczny samochód na dziedzińcu ASP)

- od godz: 22 Hubert Napiórkowski koncert upgrade w 2.0. W tle wizualizacje Rocha Forowicza

+ inne atrakcje!

Serdecznie zapraszamy!

LIBERATED NOMADIC VEHICLE

Filip Ziarkiewicz

Jagoda Glińska

Projekt zakłada budowę pojazdu pocywilizacyjnego, który umożliwia koczowniczą egzystencję po upadku naszej cywilizacji. Pojazd jest w stanie przemieszczać się bez infrastruktury drogowej, sam dla siebie produkować paliwo oraz zapewnić schronienie dla ludzi.

Przenosimy się w przyszłość, w której cywilizacja ludzi — za sprawą swojej autodestrukcyjnej polityki nieograniczonej konsumpcji oraz żądzy zysku — przestaje istnieć. Zadajemy pytania dokąd zmierzamy i jak uniezależnić się od globalnych mechanizmów rynkowych, które nie pozostawiają przestrzeni dla realnego rozwoju, społecznej równości i sprawiedliwości.

Więcej o projekcie

http:/www.lnv.duu.pl/

"PRZESTRZEŃ CIAŁA – POTRÓJNY AKT Z NICIĄ" Andrzej Kokosza

wernisaż: 14 maja (sobota) godz: 18:00
wystawa czynna: 15.05 - 20.05

Videoinstalacja składa się ze zgeometryzowanej konstrukcji, podzielonej na trzy wertykalne części,w których poruszają się, w różnych sekwencjach czasowych, w górę i w dół, monitory. Dzięki temu mogą się spotykać ze sobą na różnych wysokościach całej konstrukcji. Ekrany te niczym przesuwające się okna, kadrują fragmenty ciała postaci wchodzące ze sobą w relacje.Prezentowane na obrazach postacie płynnie przechodzą z monitora w monitor, ukazując jedynie jakiś wąski wycinek relacji między sobą.

Całość formy instalacji wraz z obrazem tworzy swoistą mozaikę, puzzle, których logiczny porządek jawi się przed oczami odbiorcy dopiero po dłuższym oglądzie prezentowanych materiałów. Automatyzowany sposób rejestracji kadrów, powoduje, że przedstawiany materiał nie jest obarczony jakąkolwiek preferencją operatora. W przesuwających się monitorach, cały zabieg polega na tym, że gest zarejestrowany w jednym monitorze, może zmieniać znaczenie, przenikając do innego i wchodząc w zależność z innym zestawionym do niego obrazem.

Motywem i inspiracją powyżej opisanego projektu jest mit o trzech Mojrach, gdzie zasadniczym ich atrybutem jest nić, nić życia. Postacie przeciągają pomiędzy sobą czerwoną nitkę. Pomysłem moim jest użycie tej mitologicznej nici życia, w taki "uwspółcześniony" sposób, niczym w podwórkowych zabawach w tzw. "gumę", czy w przekładanie nitki między palcami dwóch osób. Modelki tworzą ruchomą kompozycję w przestrzeni za pomocą sznurka, wchodząc lub wychodząc z kadru. W przesuwających się monitorach czasem widać fragmenty postaci, a czasem tylko nić.

Andrzej Kokosza, studia na wydziale rzeźby warszawskiej ASP 1998-2003 r. w Pracowni Rzeźby Konceptualnej i Przestrzeni Audiowizualnej prof. Grzegorza Kowalskiego. Realizacje performerskie, projekty i realizacje scenariuszy etiudek filmowych, wideoinstalacje i rzeźba klasyczna (glina, kamień, brąz). Dyplom 2003 r. Videoinstalacja mobilna „Skanowanie intymne”. Asystent w pracowni rzeźby adi.I ST Antoniego Grabowskiego od 2005 r. II asystent w pracowni rzeźby i przestrzeni audiowizualnej prof. Grzegorza Kowalskiego. W swych projektach ukazuje rozdarcie, poszukiwania, fascynację prawdą kondycji własnej duszy.

Opowieść o niezwykłym szaleństwie, czyli historia zjawiska art brut


prowadzenie: Radosław Łabarzewski

29 kwietnia (piątek) godz: 18.30

Wykład będzie miał formę prezentacji multimedialnej.

Dodatkowo zostaną pokazane filmy:
- portret Adama Dembińskiego zrealizowany na zlecenie CSW przez W. Jurkowa (10’)
- „Art Brut” animacja o historii zjawiska zrealizowana przez Bruno Decharme’a z paryskiej galerii abcd (6’)


Radosław Łabarzewski

Wiceprezes i współzałożyciel stowarzyszenia edukacyjnego „oto ja”, które od 2007 r. prowadzi Galerię OTO JA w Płocku, prezentujące prace twórców z kręgu art. brut, outsiders art, sztuki naiwnej, samorodnej i intuicyjnej, a w szczególności twórców z tzw. płockiego zagłebia sztuki naiwnej i art brut. Wspólnie ze stowarzyszeniem organizował wystawy, plenery i konferencje poświęcone zjawisku. W 2010 r. był współpomysłodawcą i współrealizatorem projektu edukacji kulturalnej „Bliżej sztuki” oraz stypendystą Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. W latach 2005-2006 prowadził warsztaty poezji chodnikowej i szablonu podczas letnich akcji „Podwórko” w Płocku.

Oto ja - nazwa odwołuje się do projektu, stowarzyszenia i galerii. Jako pierwszy powstał projekt (1994), wymyślony przez obecną prezes Stowarzyszenia OTO JA, Beatę Jaszczak. Poszukiwanie wyjątkowo uzdolnionych artystów, indywidualności twórczych, outsiderów w nurcie art brut, to główny cel projektu. Jego stałym elementem, są odbywające się od 1998 roku, w Domu Pomocy Społecznej koło Płocka, plenery artystyczne, adresowane przede wszystkim do mieszkańców dpsów z terenu Mazowsza, wzbogacone o konkursy i wystawy.Beata Jaszczak stworzyła unikalną metodę pracy z artystami chorymi psychicznie i niepełnosprawnymi, polegającą na stworzeniu optymalnych warunków pracy przy jak najmniejszej ingerencji w proces twórczy w myśl zasady: pomóż, ale nie przeszkadzaj, daj narzędzia, wzbogać warsztat, ale nie mów jak twórca ma pracować. Takie działania w ramach akcji „Oto Ja” przyniosły zaskakująco pozytywne efekty i ujawniły niezwykłe talenty. Dzięki nim w Polsce mówi się o „płockim zagłębiu sztuki naiwnej i art brut” . Stowarzyszenie (jednostka organizacyjna) powstało w 2006 roku. Kontynuuje ono realizacje projektu „Oto ja:, a także opiekuje się największą i najbardziej wartościową kolekcją obrazów, rysunków i rzeźb art brut w Polsce, tworzoną od 17 lat istnienia projektu. Autorami prac są przede wszystkim uczestnicy plenerów odbywających się pod patronatem „Oto ja”. Stowarzyszenie organizuje też konferencje naukowe na temat art brut, akcje edukacyjne i prospołeczne dla dzieci i młodzieży, a także publikuje albumy i katalogi. Ponadto dokumentuje dzieła polskiego art brut i prowadzi badania na tym polu.W 2007 roku Stowarzyszenie powołało do życia własną galerię. Promuje, a także sprawuje opiekę artystyczną i prawną nad artystami z kręgu art brut. Zanim powstała galeria w Płocku podjęta została współpraca z galeriami: Pod Sukniami w Szczecinie,Tak w Poznaniu, d'Art Naif w Krakowie oraz z Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski w Warszawie. Szczecin pokazał pierwszą indywidualną wystawę Barbary Chęckiej związanej z projektem „Oto ja”. CSW w 2006 r. pokazało 7 twórców spod Płocka na dużej wystawie „Oswajanie świat”. Jej konsekwencją był duży rozgłos i seria filmów – portretów naszych artystów. Krakowska galeria wystawą „Płock – stolica polskich outsiders” dała kolejny dowód na to, że w sercu północnego Mazowsze mamy prawdziwe zagłębie polskiego art brut.

MARIUSZ FILIPOWICZ

DYSKOMFORT
fotografia,video

otwarcie > 14.04.2011 czwartek godz.19
wystawa czynna od 15.04 do 26.04
pon.-pt. w godz 12-17 ( z wyjątkiem świąt )

galeria 2.0
strych Pałacu Raczyńskich
( budynek Rektoratu warszawskiej ASP )
ul. Krakowskie Przedmieście 5

video zrealizował: Roman Przylipiak
























































fot. Mariusz Filipowicz
Mariusz Filipowicz w lutym 2010 rozpoczął pracę nad cyklem fotografii portretowych. Zaczął portretować krąg przyjaciół i znajomych. Do wiosny 2011 powstało ok. 35 portretów. Wybór spośród tego zbioru zostanie zaprezentowany na wystawie Dyskomfort w galerii 2.0. Zapotrzebowanie na portret istnieje od zarania fotografii. Od czasów Daguerre’a i Niepice’a ludzie pozują przed obiektywem w celu utrwalenia swojego wizerunku. Portret fotograficzny w klasycznym ujęciu ma kilka podstawowych założeń. Jest skomponowanym obrazem osoby ukazanej w popiersiu, pół-planie lub pełnej figurze pozostającej w nieruchomej pozycji na neutralnym tle. Uwaga fotografa koncentruje się na twarzy portretowanego. Fotograf pracuje nad ukazaniem nastroju, podobieństwa i osobowości. Po drugiej stronie obiektywu osoba pozująca przedstawia siebie poprzez wyraz twarzy i emocję, często odegrane. Wydaje nam się zdumiewające, że w fotografii możemy pracować nad podobieństwem. A przecież bardzo często stwierdzamy, ze na zdjęciach jesteśmy do siebie niepodobni. Aparat rejestruje moment w świetle a każdy kto uważnie obserwuje wie, że oświetlenie jest w stanie twarz zdeformować. A zatem portret to splecenie wizji fotografa wyrażonej w kompozycji, oświetleniu i technice fotografowania z autoprezentacją modela.



















Portrety Filipowicza od strony formalnej spełniają cechy klasyki gatunku. Ale stajemy wobec nich zdumieni, zaniepokojeni a od niektórych chcemy odwrócić wzrok odczuwając tytułowy dyskomfort. Zabieg, którego dokonuje Filipowicz ma cechy okrutnej a czasem groteskowej wiwisekcji twarzy modeli. To nie są portrety upiększone, heroiczne ani widealizowane. Nie jest to podobieństwo powszechnie akceptowane. Bardzo daleko tym fotografiom do wymuskanych i narcystycznych autoportretów wrocławskiego fotografa Macieja Osiki, daleko im do portretów duetu Krajewska/Wieczorek. Obiektyw Filipowicza spogląda chłodniej i bezwzględniej rysuje wszystkie najdrobniejsze szczegóły. To kwestia zastosowanej techniki. Fotograf używa wielkoformatowego, analogowego, japońskiego aparatu TOYO naświetlającego negatyw o formacie 8x10 cali ( 20 x 24 cm ) co daje olbrzymią gęstość zapisu. Nie ukryje się tu żadna zmarszczka. Na zdjęciach widzimy wilgoć spojówek, pojedyncze rzęsy, żyłki i mikro wylewy na gałce ocznej, pory skóry i jej przebarwienia, blizny; całą geografię twarzy. Efekt potęguje zastosowany materiał światłoczuły, który typowo służy do wykonywania zdjęć technicznych i dokumentacyjnych. Materiał ten jest bardzo kontrastowy i szczegółowy w detalu. „Staram się podkręcić naturalizm, pójść dalej niż hiperrealizm” mówi Filipowicz. Twarze fotografowane przez artystę uderzają nas, są niepokojąco intensywne w wyrazie. Głowy na portretach zostały półtora razy powiększone wobec naturalnej skali i zawierają taka ilość szczegółów jaką widzimy będąc z kimś w intymnym dystansie. Ten zabieg stawia widza w bardzo dwuznacznej pozycji wobec portretowanych osób. Tak jakby zbliżył twarz do obcej osoby na odległość 10-15 centymetrów. Eksperyment Filipowicza, polegający na fotografowaniu „bez znieczulenia” prawdopodobnie możliwy był do przeprowadzenia wyłącznie w grupie osób o dużej tolerancji dla odrębności artystycznego spojrzenia fotografa. Portretowanie jest zawsze specyficzna grą oczekiwań i zaufania, wyobrażeń o własnej prezencji i widzenia artysty. W efekcie tej gry doszło do sporu pomiędzy Mariuszem Filipowiczem a jednym z jego modeli, sporu istotnego bo ujawniającego pole sił które występuje w tym tajemniczym dualnym układzie, pomiędzy portretowanym a portretującym. Negację wizerunku i chęć wymazania podobizny ujawnia korespondencja cytowana w zaproszeniu na wystawę. Z tej korespondencji zaczerpnięty jest także tytuł pokazu. Co ciekawe regulamin Firmy Portretowej S.I. Witkiewicza w paragrafie 6 brzmiał „Nie przyjęty portret przechodzi na własność firmy. Model nie ma prawa żądać zniszczenia portretu” i z góry eliminował możliwy spór na tle awersji do powstałej podobizny. Portrety Filipowicza są wykonane w ujęciu na wprost. Najmniej plastycznym a najbardziej badawczym. „ Inspirowały mnie fotografie w paszportach i zdjęcia z kronik kryminalnych” mówi autor. Wiec nie podobieństwo osobowości i charakter portretowanego a po prostu rysopis. Sprawozdanie ze znaków szczególnych. Blisko tym fotografiom do rysunku, który pełni przede wszystkim funkcję informacyjną. Ale nie są to fotografie suche. Ich nastrój kreuje światłocień nad którym autor pracował przy obróbce pozytywów. Mariusz Filipowicz podkreśla wagę techniki fotografowania. Jest zwolennikiem fotografii analogowej ze względu na unikalność momentu, jednorazowość chwili i koncentrację, która towarzyszy uwolnieniu spustu migawki. „Materiał światłoczuły na którym pracuję jest drogi. Jestem pod ścianą, zdjęcie musi się udać, musi być dobre” mówi Filipowicz.

Mariusz Filipowicz
Studia: ASP Warszawa, dyplom w 2001 z plakatu w pracowni prof. Rosława Szaybo. wystawy: 2002 r. - wystawa plakatu autorskiego w galerii ZPAP, Gdańsk 2002 r. - wystawa zbiorowa "Ile tradycji, ile nowości" ZPAP, Warszawa 2004 r. - wystawa zbiorowa "Pokolenie" towarzysząca XIX Biennale Plakatu W Warszawie 2010 r- wystawa zbiorowa "Rosław Szaybo i jego udacznicy" ponadto udział w wystawach: Biennale Plaktu Polskiego w Katowicach, Salon Plakatu Polskiego w Warszawie, wystawa "Children are the Rythm of the World", Deutsches Plakat Museum w Essen i in. www.360stopni.com.pl

RELACJE w 2.0

Petter Bergerud
Frode Ljøkjell
Mette L’orange
Charles Michalsen


otwarcie> 1 kwietnia 2011, godz. 18.00.
wystawa czynna do 8 kwietnia, codziennie, oprócz sobót i niedziel
w godz. 12-18.















Wystawa jest częścią polsko-norweskiego projektu Czysta sztuka – Pure Art, realizowanego przez Akademię Sztuk Pięknych w Warszawie i Narodową Akademię Sztuk Pięknych w Bergen w okresie od marca 2010 do października 2011 roku i współfinansowanego ze środków Mechanizmu Finansowego Europejskiego Obszaru Gospodarczego oraz Norweskiego Mechanizmu Finansowego.























































Petter Bergerud, ur. 1957; z wykształcenia architekt, od 2004 roku pracuje w Narodowej Akademii Sztuk Pięknych w Bergen na Wydziale Wzornictwa. Autor, wraz ze studentami, licznych eksperymentalnych konstrukcji drewnianych.

Frode Ljøkjell, ur. 1975; ukończył studia w dziedzinie projektowania mebli i projektowania przestrzennego w Narodowej Akademii Sztuk Pięknych w Bergen; obecnie pracownik naukowy na macierzystej uczelni. Wiele lat zajmował się rzeźbą i konstrukcjami w drewnie. Obecnie pracuje nad projektem, którego tematem są zbudowane z namiotów obozy uchodźców.

Mette L’orange, ur. 1951; ukończyła studia w Wyższej Szkole Architektury w Oslo, studiowała również w Norweskiej Narodowej Akademii Sztuk Pięknych. Przez wiele lat pracowała w zawodzie architekta; w latach 1990-2005 kierowała Instytutem Sztuki Przestrzennej w Oslo; od 2008 roku profesor Narodowej Akademii Sztuk Pięknych w Bergen. Autorka książki Kolory w architekturze, 2008.

Charles Michalsen, ur. 1954; wykształcenie: Narodowa Akademia Sztuk Pięknych w Bergen (ceramika), Akademia Sztuk Pięknych w Trondheim (rzeźba), Akademia Sztuk Pięknych w Helsinkach (rzeźba).
Konkursy i nagrody: zwycięzca zamkniętego konkursu Dekoracja artystyczna, gmina Tokke (Norwegia), 1998; drugie miejsce w Międzynarodowym Konkursie Rzeźby, Moskwa (Rosja), 1995; Nagroda im. Rolfa Nescha (Norwegia), 1992; brązowy medal (rzeźba), Międzynarodowy Komitet Olimpijski, Calgary (Kanada), 1988.

STEFAN PARUCH w 2.0

Zapraszamy na otwarcie wystawy
STEFANA PARUCHA pt:
FLAGI

otwarcie > wtorek 15.03.2011 godz.18
galeria 2.0
ostatnie piętro Pałacu Raczyńskich
( Rektorat ASP w Warszawie )
ul. Krakowskie Przedmieście 5


wystawa czynna: od śr. 16.03 do wt. 29.03
otwarta pon.-pt. w godz 12-17















































fot.Stefan Paruch,
publikujemy dzieki uprzejmości autora


Gry językowe Stefana Parucha
Najbardziej znane obrazy Stefana Parucha z ostatnich lat to obrazy inspirowane kartografią. Charakterystyczne ujęcia prezentujące fragmenty map. Paruch sięgnął po system oznaczeń graficznych stosowany dla określania terenów leśnych, wyżyn, terenów zabudowanych, kategorii dróg, siedlisk przyrodniczych wydobywając jego możliwości malarskie. Malując wybrane miejsca na mapie, manipulując mapą Paruch pokazał jej plastyczność i podwójność. Bo mapa to zarazem abstrakcyjny obraz i informacyjna rzeczowość. Wcześniej artysta inspirował się ilustracjami do podręczników Przysposobienia Obronnego wydawanych we wczesnych latach 90-tych i okresie PRL. Tak wyglądał dyplom artysty, pt: „Lekcja przysposobienia obronnego”, obroniony w pracowni prof. Jarosława Modzelewskiego na Wydziale Malarstwa warszawskiej ASP w 2002 roku. Na tym etapie Parucha fascynowały schematy, rysunki informacyjne, plansze poglądowe, tablice ostrzegawcze, tablice bhp, schematy działania maszyn. Malarz potrafił korzystać z ich dziwności, patrzeć na nie w sposób oderwany od warstwy informacyjnej. Widzieć potencjał możliwości wyrazu tkwiący w rysunku poglądowym, z natury służebnym i nieartystycznym. Zamieniać go w obraz. Stefan Paruch obok malarstwa zajmuje się filmem animowanym. Wraz z Justyną Kościelną tworzy koparuchy ( nazwa autorów ) : groteskowe i dowcipne filmy
( cześć z nich można obejrzeć na portalu youtube np. : http://www.youtube.com/watch?v=su_iOmNd_0M&feature=related ).
Prowadzi także bloga http://okoparucha.blogspot.com.
Wystawa Flagi przygotowana w galerii 2.0 to złożony pokaz łączący instalację malarską, video i dzwięk. Paruch kontynuuje swoje zainteresowania i bierze na warsztat kolejne jezyki i systemy symboliczne: okrętowy kod flagowy, alfabet Morse’a, alfabet semaforowy, język Braille’a. Zaprezentuje instalację składającą się z 26 obrazów przedstawiających litery zakodowane w alfabecie flagowym układające się w hasło-pytanie: Kto to k...a jest artysta wizualny? To samo pytanie, stawiane przez autora, powtórzy się w animacji zdjęć, zakodowane w alfabecie semaforowym. Wszystko dopełni sygnał Morse'a o tej samej treści.
Okrętowy kod flagowy jest bardzo atrakcyjny wizualnie. Poszczególne flagi to piękne geometryczne obrazy o czystych podziałach na pasy poziome, skośne, pionowe. Kompozycje w intensywnych, czystych kolorach podstawowych: czerwieni, żółci, błękicie oraz bieli i czerni. We flagach użyto figur geometrycznych: kół, trójkątów, prostokątów oraz znaków krzyża nawiązujących układem do krzyża św. Andrzeja i św. Patryka. Stefan Paruch przemalował te flagi i zamienił w obrazy. Malarz podejmuje grę z widzem, której napięcie oscyluje wokół problemu czytania obrazu. Jeśli widz obejrzy obrazy w sposób czysto estetyczny zobaczy dobre abstrakcje i wideo prezentujące autora machającego flagami. Usłyszy też dźwięk, który nie znając alfabetu Morse’a, odbierze wrażeniowo. Jeśli zada sobie trud odczytania kodu flagowego estetyczne z pozoru obrazy przekształcą się w komunikat. Podobnie w wypadku odczytania pozostałych kodów w warstwie dźwiękowej i obrazie ruchomym. A komunikat będzie pytaniem z brzydkim słowem: Kto to k...a jest artysta wizualny? Nie jest to typowe wykorzystanie kodu flagowego w którym przekazuje się raczej konkretne informacje. Czy pytanie stawiane przez autora jest retoryczne? Czy jest kpiną z publiczności i krytyki? Żartem z abstrakcji czy może głosem rozpaczy? Pozostawmy to interpretacjom widzów. Warto natomiast zauważyć, że ta praca odnosi się w sposób jawny do problemu języka abstrakcji malarskiej. Systemowość i językowość abstrakcji zostaje tu jednak sprowadzona do bardzo prozaicznego poziomu i służy wyłącznie wyrażeniu ironicznej wątpliwości. Autor odnosi swoją prace do klasycznej triady Josepha Koshuta „ Jedno i trzy krzesła” i mówi, że jest ona wypowiedzią o kondycji malarstwa.
Poza instalacją Flagi w 2.0 pokażemy prace video pt: Solaris. W tej pracy Sygnał morse'a zsynchronizowany jest z obrazem światła projektowanego przez tradycyjny rzutnik do slajdów. W jezyku morse'a zakodowana jest definicja podmorskiej wojskowej sondy o nazwie Solaris z lat 60-tych wzięta z encyklopedii wojskowej z tamtych czasów
Video Solaris jest również nawiązaniem do filmu J. Robakowskiego Test 2 oraz książki S. Lema.
Jako żartobliwe dopełnienie całości pokazu Stefana Parucha dołączona bedzie instalacja-napis o treści Paintig zapisana alfabetem Braille'a, wykonana ze styroduru.

Stefan Paruch (ur. 1978)
W latach 1997-2002 studiował na Wydziale Malarstwa w Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, w l. 1998-2000 studiował w Gościnnej Pracowni prof. Leona Tarasewicza. Dyplom „Lekcja przysposobienia obronnego” obronił w 2002 w pracowni prof. Jarosława Modzelewskiego. W latach 2003 - 2006 studiował w Wyższym Studium Montażu w PWSFTViT w Łodzi. Wraz z grupą artystów współtworzy pracownie przy ulicy 11 Listopada na warszawskiej Pradze. Maluje, rysuje, animuje. Obecnie pracuje jako adiunkt w Instytucie Edukacji Artystycznej w Akademii Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie. Prowadzi zajęcia z przedmiotów: multimedia oraz kształcenie w zakresie intermediów.

Jest autorem montażu do kilku filmów dokumentalnych. Jako montażysta współpracuję również z Mistrzowską Szkołą Reżyserii Andrzeja Wajdy.

UPGRADE!warsaw w 2.0 Zapraszamy na wystawę “panGenerator”


panGenerator w składzie: Krzysztof Goliński, Krzysztof Cybulski, Jakub Koźniewski, Piotrek Barszczewski.

Otwarcie wystawy 01.03.2011 o godzinie 19.00

panGenerator atakuje lumenami i decybelami progresywną Galerię 2.0!
Barokowe formy vs układy scalone, nieprzyzwoita ilość kabli, płótno vs LED'y, cymbałki samogrające i samoświecące, dokumentacja z inwazji brylantów na centrum Warszawy i jeszcze kilka form algorytmicznych laserem ciętych...

projekty:
404, 1.461501637330903e+48, operacja brylant, jinglow, sierpiński, voronoi...

panGenerator

panGenerator to interdyscyplinarna, nowomedialna grupa artystyczna, założona po elitarnych warsztatach Medialab w Chrzelicach 2010. Za cel stawia sobie łączenie designu i ekspresji artystycznej z nowymi technologiami, działanie na styku wielu dziedziń i kooperację z przedstawicielami zróżnicowanych środowisk - inżynierów, projektantów mody, muzyków, programistów etc. Poza działalnością projektową chcemy też brać aktywny udział w edukacji na polu wykorzystania nowych technologii w kreacji artystycznej i projektowaniu. Działamy w duchu creative commons i opensource.

Podziękowania dla WEF

Wystawa będzie czynna w godzinach 13.00-18.00, do dnia 11.03.2011(w weekendy galeria jest zamknięta)